Wspomnienia przodków ocalić od zapomnienia — proza, część trzecia

Na początku listopada zakończył się konkurs Stowarzyszenia Kocham Polskę Wspomnienia przodków ocalić od zapomnienia. Otrzymaliśmy w jego ramach zarówno opowiadania i wiersze jak i prace plastyczne. Werdykt komisji laureaci usłyszą już niebawem, a tymczasem na stronie będziemy publikować ich teksty (bez zdradzania wyników).

Dzisiaj prezentujemy Państwu tekst autorstwa Aleksandry Kosieradzkiej — uczennicy klasy ósmej szkoły podstawowej, z województwa mazowieckiego. Aleksandra przysłała do nas krótki tekst, który wyjątkowo nie opowiada historii rodziny autorki. Aleksandra wzięła na siebie trudne zadanie ocalenia od zapomnienia historii rodu, który został w całości wymordowany przez Niemców w trakcie II wojny światowej. Sąsiedzi rozstrzelanej rodziny od lat strzegą tragicznej historii jej członków i opowiadają ją następnym pokoleniom. Warto docenić bezinteresowność autorki, dla której cenniejsze okazało się podarowanie głosu tym, którzy go stracili, a nie skupienie się na własnym.

Zachęcamy do zapoznania się z tragiczną historią rodziny Sawickich, opisaną przez Aleksandrę.

Historia rodziny Sawickich

W lecie czterdziestego trzeciego roku we wsi Sawice-Bronisze, gmina Wyrozęby, wydarzyła się tragiczna historia z udziałem siedmioosobowej rodziny Sawickich. Wojna nie była tutaj napięta, raczej po prostu jej nie było. Ludzie żyli ze sobą w zgodzie, niestety znalazły się osoby, które nie potrafiły dochować tajemnicy. Tragedia wydarzyła się 17 czerwca 1943 roku. Rodzina Sawickich składająca się z Franciszka i Heleny oraz ich dzieci: Mirosławy, Haliny, Jadwigi, Weroniki i Antoniego udzieliła pomocy jeńcowi sowieckiemu, poprzez danie mu schronienia w stodole. Ukrywali go w sianie i dawali mu pożywienie. Sawiccy mieszkali na brzegu wsi otoczeni sadem. Niestety, pewnego dnia ktoś zgłosił donos żołnierzom niemieckim na temat ich pomocy. Naziści od razu wzięli sprawę w swoje ręce i rankiem 17 czerwca 1943 roku zjawili się w domu rodziny. Franciszka i Helenę znaleziono i zamordowano w stodole, natomiast ich dzieci zabito w łóżkach. Żandarmeria zastrzeliła całą rodzinę i obrabowała cały dom z cennych rzeczy. Po zrabowaniu budynki wraz z ciałami zabitych, spalono. Ich okrucieństwo nie skończyło się tylko na tym. Po mordzie żołnierze niemieccy jeszcze sprawdzali czy nikt nie jest spokrewniony z Sawickimi. Żandarmeria chodziła po wsi i zadawała pytania ludności, czy są ich rodziną lub bliskimi znajomymi. Naziści chcieli doszczętnie wymordować ten ród. Ta sytuacja zmieniła myślenie całej okolicy. Za dobroć niewinni ludzie przypłacili życiem. Zabito nie przestępców, lecz zwykłych i empatycznych mieszkańców, którzy, mimo zagrożenia, zachowali zimną krew i człowieczeństwo. Z domu przepełnionego ludźmi zostały tylko spalone szczątki, a zamiast ludzi, stanął pomnik. Uważam, że historia Sawickich powinna zostać nagłośniona, aby przypomnieć obywatelom Polski o strasznych rzeczach dokonywanych na niewinnych rodzinach. Ocalmy od zapomnienia tych, o których mało się mówi i słyszy, a zrobili dla nas wiele. Ich dom i ciała spalono, a imiona próbowano wymazać. Jednak dzięki pamięci pokoleń ta sytuacja jest jeszcze znana. Starajmy się więc przekazywać tę wiedzę dalej, aby nie zaniedbać historii.

Możesz również polubić