Wspomnienia przodków ocalić od zapomnienia — proza, część czwarta

Na początku listopada zakończył się konkurs Stowarzyszenia Kocham Polskę Wspomnienia przodków ocalić od zapomnienia. Otrzymaliśmy w jego ramach zarówno opowiadania i wiersze jak i prace plastyczne. Werdykt komisji laureaci usłyszą już niebawem, a tymczasem na stronie będziemy publikować ich teksty (bez zdradzania wyników).

Dzisiaj prezentujemy Państwu tekst autorstwa Aleksandry Sulawiak — uczennicy klasy ósmej szkoły podstawowej, z województwa mazowieckiego. Aleksandra przysłała do nas tekst opisujący losy jej prapradziadka — Rocha Rozbickiego, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej. Tekst Aleksandry zawiera dokładne daty oraz miejsca, w których przebywał jej przodek podczas swojej powojennej tułaczki. Aleksandra opisała wiele faktów i szczegółów w sposób niezwykle skrupulatny. Autorka wykazuje się też umiejętnością analizowania źródeł i wyciągania z nich słusznych wniosków.

Poniżej publikujemy historię nadesłaną przez Aleksandrę, razem z zamieszczonymi przez nią zdjęciami. Życzymy miłej lektury!

Wspomnienia przodków ocalić od zapomnienia.

„Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe” – Antoine de Saint-Exupery, „Mały Książę”. A ja zawsze miałam czas i chętnie słuchałam opowieści o mojej rodzinie. Wiedziałam, że historii mojego rodu nie kupi się w gotowym opracowaniu. Zawsze interesowało mnie jak żyli, czym się zajmowali moi dziadkowie, pradziadkowie. Kiedyś bardzo dużo opowiadała rodzinne wspomnienia moja babcia, teraz opowiadają moi rodzice. Dużo z tych przekazów pamiętam, co świadczy o tym, że są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wiele z nich jest smutnych, czasem tragicznych, ale bardzo dużo wspomnień jest wesołych i zabawnych. Z opowieści rodzinnych wynika, że moi przodkowie z rodziny mojej mamy i z rodziny mojego taty to ludzie bardzo pracowici, ale i weseli, często bardzo doświadczeni przez czas, w którym przyszło im żyć. 

Taką osobą, która bardzo dużo wycierpiała był mój prapradziadek ze strony mamy Roch Rozbicki. Urodził się on 15 sierpnia 1899 r. w miejscowości Wańtuchy w gminie Bielany i był synem Antoniego i Antoniny. Znam dokładne daty, ponieważ moja mama opracowała drzewo genealogiczne naszej rodziny od XVII w. Mój dziadek Roch brał udział w wojnie z bolszewikami w 1920 r. a na dowód tego mam jego zdjęcie z tego czasu w mundurze.

             

Najbardziej tragiczny czas dla mojego dziadka Rocha i jego rodziny zaczął się 14 lutego 1945 r., kiedy został aresztowany w swojej miejscowości Wańtuchy za przynależność do Armii Krajowej. W tym czasie na terenie ówczesnych gmin Kowiesy, Kudelczyn, Wyrozęby i Repki odbyły się masowe aresztowania. W nocy z 14 na 15 lutego 1945 r. wsie były otoczone wojskiem polskim i rosyjskim, zabierano wszystkich mężczyzn od 15 roku życia do najstarszych. Niszczono i podpalano domy i budynki gospodarcze. Mojego dziadka Rocha przewieziono do aresztu UB w Sokołowie Podlaskim przy ul. Kilińskiego, następnie do obozu NKWD w Rembertowie. Z obozu tego został wywieziony w głąb Związku Sowieckiego 25 marca 1945 r. Dziadek dotarł do obozu nr 231 w obwodzie swierdłowskim 19 kwietnia 1945 r. Pracował przymusowo w podobozach Koszajskim i Wierchoturskim. 23 września 1946 r. został odesłany do obozu nr 523 w Artiomowskij. Następnie 13 października 1947 r. rozpoczęła się jego podróż do obozu nr 284 w Brześciu. Jego tułaczka po obozach pracy zakończyła się 1 listopada 1947 r. kiedy został przekazany władzom polskim. Resztę swojego życia spędził w rodzinnej miejscowości Wańtuchy. Tu mieszkał ze swoją żoną a moją praprababcią Zosią, ze swoją córką a moją prababcią Marysią i pradziadkiem Kazimierzem. Tu też urodził się mój dziadek Czesław, który w czasie powrotu dziadka Rocha do domu miał niecałe 2 lata. Z opowiadań wiem, że dziadek Roch, pomimo tak trudnych przeżyć, do końca swoich dni pozostał człowiekiem wesołym, lubiącym żarty i bardzo kochającym swoją rodzinę. Zmarł 8 listopada 1982 r. w Wańtuchacha pochowany jest na cmentarzu w Rozbitym Kamieniu.

Dowodem potwierdzającym pobyt mojego dziadka Rocha w obozach w Rosji jest pismo z Moskwy do mojej babci Marianny, w którym zostały wymienione obozy pracy w jakich przebywał.

Posiadam też mapę z naniesionymi obozami pracy na terenie Rosji, na której zaznaczyłam trasę jaką przebył mój prapradziadek Roch Rozbicki.

Na tej mapie zaznaczyłam obozy i podobozy, w których dziadek Roch przebywał najdłużej.

Losy mojej rodziny są dla mnie bardzo ciekawe i dlatego pielęgnuję pamięć o moich przodkach. Przechowujemy pamiątki, zdjęcia, listy czy inne zapiski, w których można zobaczyć charakter pisma. Uważam, że warto interesować się historią swojej rodziny, spisywać ją, pytać swoich bliskich i przekazywać następnym pokoleniom. 

Możesz również polubić