Niewielu zna dobrze burzliwą historię małego miasteczka nad Bugiem. Miejsce, które było kiedyś miastem koronacyjnym, ważnym punktem handlowym, a w okresie II wojny światowej granicą pomiędzy Niemcami i sowietami, dziś wiele osób zna tylko z nazwy. Przeszłość Drohiczyna to jednak lata bohaterstwa, cierpień oraz wpływu różnorodnych kultur. Przedstawiamy serię artykułów, która przybliży czytelnikom historię małej ojczyzny Stowarzyszenia Kocham Polskę.
Cmentarzysko prakultury
Początki osadnictwa na terenie dzisiejszego Drohiczyna sięgają aż około 1000 lat przed naszą erą, i obejmują tereny głównie na terenie dzisiejszych pól okalających miasto oraz Zajęcznik.
Znaleziska dokonano przypadkowo około 700 metrów od miasta w kierunku wschodnim. W 1914 roku na tym terenie kopano rów graniczny pomiędzy mającym powstać w tym miejscu żydowskim cmentarzem, a sąsiadującym polem. O odkryciu został natychmiast poinformowany Zygmunt Szmit.
Mężczyzna trafił do miasta, kiedy jako dziecko przeprowadził się tam z rodzicami z Białegostoku. W 1912 roku ukończył czteroletnią szkołę w Ciechanowcu. W tamtym okresie miał już zgromadzony pokaźny zbiór zabytków prehistorycznych: część znalazł sam, część zakupił, ale wszystkie oddał do Działu Wykopalisk działającego przy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie. Cechowała go ogromna pasja do historii, zapał w jej poznawaniu i nieopisana miłość do ziemi leżącej w dolinie Bugu.
W młodych latach Szmit zapoznał okolicznego poetę ludowego, drobnego rolnika z pasją do zbierania pamiątek – Barszczewskiego. Mężczyzna zgromadził bogate zbiory „pamiątek z polskich czasów”, czyli monet, naczyń, cegieł, kawałków broni, kamiennych strzał oraz rogów i kości zwierząt wyłowionych z Bugu. Najciekawsze w jego kolekcji były jednak tak zwane plomby drohickie, w archeologii nazywane oficjalnie plombami typu drohiczyńskiego. Odkryte zostały po raz pierwszy w 1864 roku i od tamtej pory stanowiły zagwozdkę dla wielu badaczy i historyków. Plomby drohickie to ołowiane pieczęci, skrawki metalu, na których odbity jest znak własnościowy, znak literowy, znak książęcy, rysunek, wizerunek świętego męczennika lub połączenie kilku tych elementów. Do wykonania grawerów służyły najprawdopodobniej różne techniki i narzędzia grawerskie, o czym świadczy odmienność w wyglądzie symboli. Używane były prawdopodobnie do zabezpieczania towarów i danin. Według badań z 2010 roku znaleziono ich ponad 20 tysięcy, najwięcej na terenie samego Drohiczyna. Uproszczona symbolika, różnorodne obrazy oraz nieregularność kształtów skutecznie uniemożliwia ich jednoznaczne sklasyfikowanie, lecz badaczom udało się odnaleźć na nich symbolikę herbową książąt Rurykowiczów.
Oglądanie tych znalezisk musiało mocno wpłynąć na młodego Szmita, gdyż spędzał on cały swój wolny czas na badaniu okolicznych terenów ( między innymi cmentarzyska prehistorycznego na Kozarówce czy Grodziska Drohickiego).
Wezwany na miejsce znaleziska na granicy pól i przyszłego cmentarza żydowskiego Zygmunt Szmit odnalazł fragment kamiennego bruku o szerokości 5 metrów, który ciągnął się wzdłuż kopanego rowu. Pomiędzy kamiennymi kostkami widać było elementy naczyń ceramicznych oraz węgiel drzewny, który wskazywał na działalność człowieka w tamtym miejscu. Radość z odkrycia przerwała mu I wojna światowa. On i jego rodzina zostali uznani za nielojalnych i przetransportowani w głąb Rosji. Młody Szmit nie dał się jednak pognębić oprawcom: podczas wygnania rozpoznał prehistoryczny gród, odkrył kilka stanowisk neolitycznych i nawiązał współpracę z Towarzystwem Archeologicznym. Kiedy po zawarciu Traktatu Brzeskiego wracał do kraju, ciągnął ze sobą dwa kosze pamiątek i zabytków. W 1919 roku Szmit został wybrany na pierwszego, historycznego burmistrza miasta Drohiczyn. Wówczas nie rezygnując do końca z pracy nauczyciela Szmit otworzył w mieście gimnazjum, szkołę rolniczą, bibliotekę, szpital, łaźnię i muzeum, a wszystko to w przeciągu roku. Za jego sprawą znacznie polepszył się także byt bezdomnych i żebraków na terenie Drohiczyna – burmistrz zapewnił im stosowną opiekę. W tym też czasie odnalazł pod brukiem, który porzucił w 1914 roku naszyjnik i dwa naramienniki – wszystko wykonane z brązu.
Zygmunt Szmit prowadził badania w Kozarówce od 1919 do 1922 roku. W tym czasie orzekł, że odnalezione pozostałości wskazują na obecności kultury późnolateńsko-rzymskiej oraz łużyckiej. Kultura lateńska nosi znamiona kultury celtyckiej, wyrosła na podwalinach kultury halsztackiej, a przez lata ulegała wpływom Greków, Macedończyków czy Rzymian. Celtyccy druidzi zabraniali tworzenia zapisków (Celtowie posługiwali się pismem zaczerpniętym z kultury greckiej i rzymskiej) na temat swoich wierzeń, tradycji i obyczajów i obecnie naukowcy mogą jedynie polegać na przekazach kultur, które z Celtami się zetknęły. Wiadomości te mogą być jednak nieobiektywne ze względu na niechęć tych kultur do samych zainteresowanych.
Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie postanowiło zweryfikować te odkrycia i w 1969 roku potwierdziło, że mieściło się tam cmentarzysko i osada kultury łużyckiej (istniejącej jeszcze w epoce brązu). W miejscu wykopalisk odnaleziono niewiele ceramicznego materiału, który jednoznacznie wskazywałby na swoje datowanie, lecz w jednym z grobów znaleziono nausznicę typu scytyjskiego. Scytowie byli irańskimi koczownikami. Około VII i VI roku przed naszą erą najechali na ludy kultury łużyckiej, które mieszkały pomiędzy Wisłą, a Odrą. Odnalezienie scytyjskiej biżuterii może wskazywać na ich obecność również na tych terenach lub, co bardziej prawdopodobne na terenach złączenia szlaków handlowych: na prężnie działający handel i wymianę kulturową. Była to dość duża sensacja ze względu na fakt, że plemię to nie przebywało w dolinie Bugu. Ze względu na swoją specyfikę lud ten jest do dziś dużym obiektem zainteresowania laików i badaczy: na ich historii George R R Martin oparł swoją sagę Pieśni Lodu i Ognia, co (pośrednio) dało Scytom międzynarodową sławę. Ich obecność w dzisiejszym województwie podlaskim świadczy o pewnych brakach w naszej wiedzy na temat wojowniczego ludu.
Potwierdzono także obecność kultury późnolateńskiej oraz kultury przeworskiej. Odnalezione cmentarzysko zawierało duże ilości pozostałości naczyń ceramicznych, a także elementy metalowe. Dodatkowo prowadząca badania doktor Teresa Węgrzynowiec odkryła na terenie dzisiejszych Zajęcznik oraz pól okalających Drohiczyn pozostałości po osadzie wczesnośredniowiecznej w postaci licznych naczyń ceramicznych, a także pojedynczy grób kloszowy z epoki żelaza. Jego obecność na tym terenie jest niemal równie ciekawa, co scytyjska nausznica. Groby kloszowe występowały bowiem głównie na Mazowszu i w Małopolsce, rzadko na terenach Podlasia.
Badania kontynuowano dopiero w 1984 i w 1987 roku, kiedy to mgr Leszek Pawlata zbadał około 500 metrów cmentarzyska i ustalił jego zasięg. Zbadano także niezliczone ilości odnalezionych tam naczyń pochodzących najprawdopodobniej z okresu osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Zrekonstruowano ceramiczne naczynia nagrobne, kubki, kufle, misy, talerze, wazy, wazony i naczynia sitowate, a duża część z nich nosiła znamiona ozdobnych wzorów. Charakter zdobień może świadczyć o łużyckich „korzeniach” mieszkającej tam ludności. Odnaleziono i sklasyfikowano także zabytki metalowe: siekiery, nóż, dłuto, igły, sierp, żelazne szydło, broń, przybory toaletowe i biżuterię. Wśród niej odnaleziono nawet diadem: zbiorowisko kamieni i metalowych elementów, ułożonych w sposób, który jednoznacznie wskazywał, że badacze mają do czynienia z ozdobą na głowę: koroną lub diademem. Wśród wyrobów z rogów i kości wydobyto także pojedynczy szklany paciorek: kolisty w kolorze granatowym. Jest to znalezisko niezwykłe: szklane paciorki są wykopaliskiem wyjątkowo rzadkim, co może świadczyć o ich dużej wartości i czynić z nich wyznacznik statusu. Znajdowane są najczęściej na terenach o dużym znaczeniu handlowym, na przykład w dolinach rzek. Ta teoria wskazuje, że rzeka Bug i leżący przy niej Drohiczyn były kluczowym miejscem handlu przedmiotów wartościowych.
Przeprowadzane badania wskazują, że okolice Drohiczyna musiały stanowić jedyne większe skupisko osadnicze na północy rzeki w okresie halsztackim, a więc przedlateńskim. Na ten okres datowana jest drohiczyńska Kozarówka, pobliska Kłyzówka oraz Góra Zamkowa. Na podstawie wykopalisk widać też wyraźnie rozwój handlu, powstanie szlaku bursztynowego i dialog kulturowy, jaki nawiązała ludność okolic Drohiczyna z innymi ludami. To stworzyło z tych terenów swoich mikroregion, który mimo swojej otwartości na wymianę kulturową zachował pewien konserwatyzm w odniesieniu do kultury rodzimej. Świadczy o tym między innymi obecność pojedynczych grobów kloszowych charakterystycznych dla kultury pomorskiej, lecz brak całościowych cmentarzysk zbudowanych dla tego rodzaju pochówku.
W latach późniejszych Drohiczyn będzie stanowił potęgę, ostatni bastion obrony, a później stanie się cieniem dawnej świetności. Dalsze etapy jego drogi zostaną opisane w kolejnych artykułach.
Źródła:
Pawlata Lech, Plomby typu drohiczyńskiego, w „Podlaskie Zeszyty Archeologiczne”, 12, 2016, s.83-140
Małkowski Stanisław, O prehistoryku polskim Zygmuncie Szmicie – wspomnienia, w „Ziemia. Dwutygodnik Krajoznawczy Ilustrowany”, 1929
Kryński Ireneusz, Cmentarzysko z wczesnej epoki żelaza w Drohiczynie – st. IX, woj. Podlaskie, w „Podlaskie Zeszyty Archeologiczne”, 2, 2006, s.5-65
Konopka Marek (pod redakcją), Informator Archeologiczny. Badania 1969 r., 1970
