III Rajd Huta Pieniacka — Pamiętamy!

Rajd Stowarzyszenia Kocham Polskę do Huty Pieniackiej jest dorocznym wydarzeniem upamiętniającym wszystkich, którzy zginęli na kresach wschodnich przez uprzedzenia i nienawiść. Motocykliści wyrażają swoją podróżą szacunek do ofiar oraz niezłomną pamięć o nich. Jest to także okazja do uleczenia ran przeszłości poprzez budowanie przyjaźni i wzajemnej pomocy pomiędzy Polakami i Ukraińcami.

20 lutego o 5.30 wyruszył z Drohiczyna III Rajd Huta Pieniacka— Pamiętamy!, pod hasłem Sacrum i profanum ziemi ojców. Jak co roku miał na celu przypomnieć tragiczny los mieszkańców wschodnich kresów, którzy zostali wymordowali przez ukraińskich nacjonalistów. Najbardziej znanym symbolem tamtej zbrodni na Polakach jest Wołyń — szeroko omawiany w przestrzeni kulturalnej i publicystycznej. Masakra na kresach wschodnich rozciągała się jednak dużo szerzej.

Jedną z wsi objętych tragedią jest Huta Pieniacka — miejscowość licząca niemal tysiąc osób, w której skryli się uciekinierzy z masakry wołyńskiej. Huta dała schronienie także radzieckim partyzantom, z którymi współpracowali mieszkańcy. Opuścili oni wieś 22 lutego, nieświadomi, że dzień później dojdzie w niej do potyczki pomiędzy ukraińską policją, a oddziałem samoobrony Huty Pieniackiej. Po walce, w której zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy, a ośmiu zostało rannych mieszkańcy spodziewali się odwetu i zaczęli się na niego przygotowywać.

W nocy z 27 na 28 lutego mieszkańcy Huty zostali poinformowani przez Wywiad Inspektoratu AK, że zbliżają się do nich wrogie oddziały. Nakazano im nie stawiać oporu oraz ukryć broń i ludzi z nadzieją, że zostanie przeprowadzona jedynie kontrola z przeszukaniem.

Rankiem 28 lutego Hutę Pieniacką otoczyło około 600 żołnierzy ukraińskich formacji policyjnych SS pod niemieckim dowództwem, wspartych przez Ukraińską Powstańczą Armię oraz mieszkańców okolicznych wiosek. Ostrzelali wieś, lecz część mieszkańców zdążyła skryć się w przygotowanych na taką sytuację kryjówkach. Pozostałych przy życiu zapędzono do kościoła i szkoły, gdzie trzęśli się ze strachu, kiedy wrogie oddziały rabowały i paliły ich domy.

Część ofiar musiała stawić czoła bestialskim przesłuchaniom — dowódca samoobrony Huty Pieniackiej został spalony żywcem. Osoby, które próbowały uciec często doświadczały łaski szybkiej śmierci, natomiast pozostałych w kilkudziesięcioosobowych grupach zamknięto w stodołach, które podpalono.

Tej nocy zginęło około 850 osób, uratowało się jedynie około 160. Nazajutrz ocaleni powrócili na zgliszcza Huty Pieniackiej, aby w zbiorczych mogiłach pochować swoich sąsiadów, znajomych i przyjaciół. Mogiły te nie zostały otwarte po dziś dzień.

Motocykliści ze Stowarzyszenia Kocham Polskę już od trzech lat czczą pamięć ofiar tej zbrodni. Tegoroczny rajd miał jednak wyjątkowy charakter, uwzględniał Puźniki — wieś, która również została wymordowana na fali okrutnych zbrodni na kresach. Mieszkańcy tamtej miejscowości skryli się przed obławą w rowach, były to głównie kobiety i dzieci. Jednak ukraińscy nacjonaliści odnaleźli ich tam bardzo szybko i wszyscy zostali zamęczeni. Szybką śmierć otrzymały jedynie osoby, które próbowały ucieczki.

Ofiary z Puźnik doczekały się ekshumacji oraz godnego pochówku. Ich miejsce spoczynku miało być kolejnym punktem na planie podróży tegorocznego rajdu, jednakże warunki pogodowe zadecydowały inaczej. W związku ze wszechobecnym śniegiem i błotem dojazd do dawnych Puźnik — obecnie otoczonych lasem i polami — okazał się niemożliwy.

Udało się jednak zrealizować wszystkie pozostałe punkty na planie podróży. Pierwszym z nich było odwiedzenie parafii w Janowicach, gdzie motocykliści rozdali drobne upominki wszystkim wychowankom parafii — około 130 dzieciom od niemowlęctwa aż do 17 roku życia. Prezenty pochodziły z darów przekazanych na rzecz akcji Polak z Sercem.

Następnym przystankiem były Brzuchowice, gdzie na uczestników rajdu czekała kolacja oraz nocleg w Domu Pielgrzyma. W tym samym miejscu zjedli także śniadanie następnego dnia i wyruszyli na cmentarz Orląt Lwowskich. Następnym punktem na mapie był Buczacz, gdzie o godzinie 15.30 miała odbyć się msza święta. Tam również motocykliści dowiedzieli się nieco więcej o historii Puźnik.

Z Buczacza wyruszyli do Tarnopola, gdzie zarezerwowany był dla nich nocleg oraz kolacja. Następny dzień miał nieść za sobą wiele wyzwań, włączając w to bardzo wczesną pobudkę. Motocykliści musieli zdążyć na mszę świętą na cmentarzu w Kołodnie, która miała rozpocząć się o 8 rano. Stamtąd zostało już tylko wyruszyć do najważniejszego punktu podróży — do Huty Pieniackiej.

Po złożeniu zniczy i wieńca pod pomnikiem pomordowanych uczestnicy rajdu mogli wreszcie wyruszyć w stronę domu.

W dorocznym upamiętnieniu zbrodni w Hucie Pieniackiej nie chodzi o rozpamiętywanie krzywd i pielęgnowanie w sobie żalu, lecz o powolne uleczanie narodowej pamięci poprzez pełne szacunku wspomnienie ofiar połączone z życzliwym i pełnym serca budowaniem przyjaznych relacji z mieszkańcami Ukrainy. Każda taka podróż jest okazją, aby poznać wiele otwartych i chętnych do pomocy osób, które mają niewiele wspólnego z uprzedzeniami czy stereotypami. Tylko w ten sposób można będzie zbudować nową, lepszą przyszłość opartą na wzajemnym zrozumieniu i sympatii bez nienawiści.

W imieniu wszystkich uczestników i organizatorów III Rajdu Huta Pieniacka — Pamiętamy!, redakcja pragnie podziękować każdemu, kto wspomógł motocyklistów na tej drodze: dobrym słowem, pomocą na miejscu, radą czy posiłkiem. Szczególne podziękowania należą się księdzu Janowi za wsparcie przy przekroczeniu granicy i gościnę, księżom Dariuszowi i Władysławowi za gościnę oraz księdzu Dawidowi za przepiękną mszę świętą. Ogromne podziękowania redakcja kieruje także do siostry Julii za chęć bezinteresownej pomocy, prezesa Walerego za gościnę oraz dyrektor Marii za pomoc przy organizowaniu prezentów. Wreszcie redakcja pragnie podziękować pani Tatianie za nieocenioną pomoc przy poszukiwaniu noclegu dla całego rajdu i wsparcie aż do powrotu do Polski.

Mamy nadzieję, że III Rajd Huta Pieniacka — Pamiętamy! był dla wszystkich jego uczestników dobrym doświadczeniem i że spotkamy się wszyscy w przyszłym roku przy okazji czwartej edycji.

Poniżej fotorelacja.

Możesz również polubić